Czekałam z 15 minut kiedy wyszedł z jakimś winem. Włożył je do plecaka uśmiechając się do mnie.
-Nie lubie alkoholu. - Powiedziałam niezadowolona.
-To nie będziesz pić. - Odpowiedział puszczając mi oczko.
Wsiadł z powrotem na motor, założył kask i odpalił silnik. Ponownie złapałam go za brzuch żeby domyślił się że ma jechać powoli. Na szczęście domyślił się. Jechaliśmy około 15 minut, nagle zahamował.
-Już jesteśmy - Powiedział uśmiechnięty.
To co zobaczyłam, bardzo mnie zdziwiło.
Byliśmy w lesie. Przed oczami ukazał mi się ogromny dom. Nie, nie dom. To była willa. Spytacie czemu mnie to zdziwiło? Może to dziwne ale nigdy nie widziałam tak ślicznego domu. Wiadomo, matka za dużo nie zarabia, ale nie chce o tym mówić.
-Będziemy tak stać? - Spytał sie Jaś.
-Nie nie możemy już iść - Oznajmiłam
Podeszliśmy do bramy która sama zaczęła się otwierać.
-Wow - Powiedziałam zdumiona. Jaś odpowiedział mi uśmiechem. Wyjął klucz z spodni i otworzył drzwi. W środku było jeszcze piękniej. Zaczęłam iść w stronę salonu. Był połączony z kuchnią, więc Jaś poszedł po kieliszki do wina. Usiadłam na wielką czarną sofe. W domu było bardzo jasno, ponieważ było bardzo dużo okien.
-Gdzie są twoi rodzice? - Krzyknęłam żeby mnie usłyszał.
-Nie ma ich. - Odkrząknął.
-A kiedy wrócą - Ponownie zapytałam.
-Nie wrócą. - Odpowiedział zdenerwowany.
-Nie rozumiem. Jak to nie wrócą? - Zaczęłam się dopytywać.
-Jakby Ci to powiedzieć... Nie mam rodziców i nie miałem - Usiadł koło mnie chcąc podać mi wino. Machnełam ręką, mówiąc że nie chce.
-Nadal nie rozumiem. Mów jaśniej. - Powiedziałam trochę zdenerwowana.
-Zostawili mnie. Do 18 lat mieszkała ze mną babcia, ale teraz mieszkam sam. Może teraz ty opowiesz mi trochę o swojej rodzinie? - Spytał zdenerwowany.
-Mieszkam z mamą. Tata nie żyje. - Powiedziałam, patrząc się w podłogę.
-Czym się zajmuję? - Spoważniał.
-Możemy zmienić temat? - Zaczęłam się denerwować.
-Nie. - Odpowiedział stanowczo.
-Nie będę o tym rozmawiać. - Odkrząknąłam. Jaś widocznie się zdenerwował. Wstał poszedł do kuchni i zapalił papierosa.
-Ja Ci wszystko mówię, a ty nie potrafisz mi na jedno pytanie udzielić odpowiedzi. - Powiedział zbulwersowany.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Nastała niezręczna cisza. Przez kilka minut żadne z nas się nie odezwało.
-Lubisz pływać? - Spytał z chytrym uśmiechem.
-Ja... Nie umiem pływać - Powiedziałam zawstydzona.
Chłopak prysknął śmiechem. Nie było to miłe.
-Osiemnastoletnia dziewczyna która nie umie pływać. A to ciekawe. - Zaśmiał się. Trzeba to zmienić. - Powiedział puszczając mi oczko.
-Chyba nie myślisz że nauczysz mnie pływać. Nie mam nawet stroju kąpielowego i chęci na pływanie z tobą. - Odpowiedziałam stanowczo.
Jasiek poszedł szybko na górę zostawiając mnie samą. Zaczęłam sie denerwować. Nagle dostałam w twarz ów strojem kąpielowym. Nie powiem był bardzo ładny. Ale być prawie naga przy nim? W życiu.
-Nie założę tego. - Tym razem ja się zbulwersowałam.
-Założysz. - Powiedział uśmiechnięty.
-Nie! - Krzyknęłam. Nie zmusisz mnie.
Podszedł do drzwi, zamykając je i usiadł koło mnie.
-Chyba sobie żartujesz. Otwórz te drzwi - Powiedziałam zdenerwowana.
-Nie. - Uśmiechnął się. Nie był to zwykły uśmiech. Ten był przerażający.
Nie miałam wyboru.
-Dobra. Ale otwierasz drzwi i pokaż mi łazienkę. - Nie miałam wogóle ochoty na te całe pływanie.
Jaś odrazu pobiegł do drzwi otwierając je. Wziął mnie za rękę i zaprowadził do łazienki, która była niedaleko. Otworzył mi drzwi, po czym weszłam trzaskając nimi.
Siedziałam kilka minut zastanawiając się czy nie powinnam się wycofać. Nidgy się do nikogo nie odzywałam, a zaraz mam uczyć się pływać z chłopakiem którego poznałam kilka godzin temu. Jaka ja jestem głupia. Już chciałam wyjść, ale rozmyśliłam się. Zaczęłam powoli się rozbierać. Zaczęłam się rozglądać czy nie ma tu kamer. Ma taki wieki dom, że pewnie kamery też może mieć. Żadnej nie znalazłam. Kiedy się rozebrałam szybko założyłam dół stroju, po czym równie szybko górę.
Spojrzałam się w lustro. Nie wyglądałam źle, co mnie ucieszyło. Kostium leżał idealnie. Związałam włosy i wyszłam.
Poszłam w stronę salonu i zobaczyłam, siedzącego na sofie Jasia. Również się przebrał. Miał ślicznie wyrzeźbione ciało. Można powiedzieć idealne.
-Nieźle. - Uśmiechnął się.
-Mam rozumieć że wyglądam dobrze? - Spytałam.
-Cholernie dobrze. - Powiedział oblizując usta.
-Będziesz się gapił czy pójdziemy pływać? - Spytałam zdenerwowana.
Złapał mnie za rękę i zaprowadził na taras. Było widać z niego całe podwórze. Jezu jak tam było pięknie. Na samym środku stała fontanna a tuż za nią ogromny basen. Dalej było widać drewniane pomieszczenie i małą, ale równie śliczną altanke. Zaczęliśmy iść w stronę basenu. Przy nim stały dwa leżaki, więc na jednym położyłam ręcznik który dał mi Jaś. Położyłam się na leżaku z myślą że może zapomniał po co tu przyszliśmy.
-Co ty robisz? - Spytał zdziwiony.
-Leżę. Nie widzisz? - Uśmiechnęłam się.
Myślałam że da mi spokój i pozwoli poleżeć, ale myliłam się. Zaczął podchodzić do mnie. Nagle wziął mnie na ręce i energicznym ruchem wrzucił do wody. To stało się tak szybko że nie miałam czasu na próbę ucieczki.
-Powaliło cię?! - Złapałam się szybko materaca który był niedaleko. Mogłam się utopić! Dobrze wiesz że nie umiem pływać! - Zaczęłam krzyczeć.
-Nie przesadzaj - Powiedział z szerokim uśmiechem. Uratowałbym cię.
-Idiota - Powiedziałam niezadowolona jego zachowaniem.
Wszedł do wody, po czym złapał mnie mocno za biodra.
-Nie mów tak do mnie. - Przymrużył oczy.
-Będę. - Odpowiedziałam stanowczo. Nie powinnam tak mówić. Nie chcę żeby się zdenerwował.
Puścił moje biodra i wyszedł z basenu kierując się w stronę leżaka.
-Pływaj! - Krzyknął.
-Wiesz że nie umiem - Powiedziałam trzymając się mocno materaca. Chcę wyjść!
Zaczęłam powoli płynąć (jeśli można to tak nazwać)w stronę drabinek, nadal trzymając przy sobie materac. Słyszałam śmiech Jasia. Wiem że wyglądałam komiczne, ale nie było mu do śmiechu. Szybko wyszłam po drabinkach i pobiegłam na palcach po ręcznik. Było mi strasznie zimno. Kiedy już po niego sięgałam, Jaś chamsko zabrał mi go sprzed nosa.
-Oddaj mi go - Zaczęłam sie trząść z zimna.
-Po co? - Spytał śmiejąc się.
-Nie bądź głupi, zimno mi! - Zdenerwował mnie.
-Zimno? - Ponownie spytał.
Wstał i przytulił mnie.
-Teraz nie będzie ci zimno. - Oznajmił.
-------------------------------------------------------------------Hej! Jest i kolejny rozdział. Mam nadzieję że się spodoba. Będę starała się dodawać rozdziały co dwa dni. Mam też pytanie. Czy taka długość rozdziałów wam odpowiada? Jeśli nie to proszę napisać czy mają być dłuższe czy może krótsze. Dziękuję za wszystkie komentarze i za 300 wyświetleń! Mam nadzieję że będzie ich jeszcze więcej :).