Jedyne co robił to pisał z kimś przez telefon.
- Napewno z dziewczyną - Powiedziałam sama do siebie.
- Nie. Z kolegą. Nie mam dziewczyny. - Odpowiedział mi chłopak po czym uśmiechnął się, ukazując aparat ortodontyczny, który wogóle mu nie pasował.
Przestraszyłam się tym że odpowiedział. Myślałam że nie słyszy. Bogu dzięki zadzwonił dzwonek i mogłam wyjść z klasy ponownie olewając chłopaka.
Pobiegłam do łazienki i usiadłam na podłodze. Boże ale jestem głupia. Ten chłopak jest super i wogóle, ale nie potrafie z nim porozmawiać. Poprawiłam włosy i poszłam pod klasę. Chłopaka nie było. Pewnie jest przed szkołą.
Miałam jeszcze 10 minut przerwy, więc wyszłam przed szkołę kierując się w stronę sklepu. Był niedaleko, więc jak się pośpieszę to zdążę bez problemu. Weszłam i przywitała sie z sprzedawcą. Wzięłam buteleke wody i poszłam do kasy, lecz znów upadłam na ziemie
-I znów to samo? - Powiedział Jaś
-Ja.. Prze... Przepraszam - Odpowiedziałam przerażona. Czemu musze wpadać na niego?
-Tym razem już tak łatwo Ci nie wybaczę - Powiedział, puszczając mi oczko
-Co mam przez to rozumieć? - Spytałam zdziwiona
-Powiedzmy... Że zapraszam cię na kawe. Co ty na to? - Spytał się z uśmiechem na twarzy
-Przykro mi ale nie mogę - Odpowiedziałam bez zastanowienia. Chłopak nagle spoważniał. Wlepił na mnie swoje brązowe oczy. Nagle poczułam jego rękę na swojej. Wyciągnął mnie przed sklep.
-Czemu taka jesteś? - Zapytał zdenerwowany
-Jaka? - Również zapytałam.
-Nie udawaj że nie wiesz. Z nikim nie rozmawiasz. Olewasz każdego. Myślisz że takim zachowaniem będziesz miała przyjaciół? Nie. Tak to nie działa. Chciałem być miły, zapoznać się a ty oczywiście mówisz że nie możesz. Czemu zgrywasz taką niedostępną!?
-Przestań! - Przerzerwałam mu z łzami w oczach. Zauważył że płacze. Widziałam że żałuję tego co powiedział. Złapał mnie za policzki.
-Przepraszam. Nie chciałem tak krzyczeć. Ale nie możesz być taka. Wziął mnie za rękę i z powrotem zaciągnął do sklepu. Podniósł wode, która wcześniej mi wypadła i zapłacił. Wyszedł ze sklepu, nadal trzymając mnie za rękę.
-Jak z tą kawą? Pójdziesz? - Spytał jakby nic sie przed chwilą nie stało.
-Nie. Nie lubię pić kawy. - Odpowiedziałam bez emocji
-To na herbate. Po lekcjach. Robię pyszną herbate. - Powiedział z szerokim uśmiechem.
-Robisz? - Spytałam.
-No tak. Bo pójdziemy do mnie nie do kawiarni czy czegoś tam. - Odpowiedział już z poważnym wyrazem twarzy.
-Nie jestem pewna co do tego. Nie znam cię za dobrze, nie znam cię wogóle a ty zapraszasz mnie do siebie. - Odpowiedziałam lekko zdenerwowana
-To poznasz. - Powiedział równie zdenerwowany. Co ci zrobię? Zgwałce i zabije - Zaczął się śmiać.
-Dobrze - Powiedziałam pewna siebie.
-Zgadzasz się? - Spytał zdziwiony.
-Tak. Kończę 14:20, ale to pewnie wiesz.
Odwróciłam się i poszłam w stronę szkoły.
Byłam już w środku szkoły. Wyjełam telefon i zobaczyłam że minęło już 30 minut lekcji. Nie miałam zamiaru wchodzić do sali na te 15 minut. Kolejne lekcje trwały jak zawsze. Jedno mnie dziwiło, nie było w szkole już Jasia. Nie wiem czemu, ale zaczęłam się martwić. Zaczęłam rozmyślać też o projekcie z techniki. Dobrze że dopiero za tydzień, ale nie zmienia to faktu że bardzo się boję wystąpienia na środku klasy.
Była już 14:20 więc wyszłam przed szkołę czekając na Jasia. Nie czekałam długo. Zauważyłam w oddali jak czeka na mnie na parkingu przy szkole. Zaczęłam iść w jego stronę. Po drodze zastanawiałam się jaki ma samochód, bo chyba nie stoi tam bez powodu. Kiedy byłam na miejscu zdziwiłam się. Jasiek nie miał samochodu, miał motor. Boże co za pech! Panicznie boję się jeździć na motorze!
-Musimy jechać motorem? - Spytałam przestraszona
-Tak musimy. A co boisz się? - Spytał śmiejąc się.
-Tak. Nie przepadam za motorami. - Odpowiedziałam. Źle mi sie kojarzą.
-Źle? Co masz na myśli? - Zapytał lekko zdenerwowany
-Nie ważne. - Odpowiedziałam bez emocji. Nie chciałam rozmawiać z nim na ten temat bo musiałabym zacząć gadać o matce, czego nie chciałam. Możemy już jechać? - Spytałam.
-Tak tak. -Odpowiedział.
Usiadł na siedzenie i odpalił silnik. Usiadłam za nim. Podał mi kask i sam założył drugi. Zaczęliśmy jechać. To nie było za fajne uczucie. Nagle przyspieszył. Złapałam go mocno za brzuch z nadzieją że to mi w czymś pomoże. Nie myliłam się. Nagle zwolnił. Chyba zrozumiał że sie boję.
Zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej. -Zaraz wrócę. Poczekaj. - Powiedział zdejmując kask.
Czekałam z 15 minut kiedy wyszedł s jakimś winem. Włożył je do plecaka, uśmiechając się do mnie
-Nie lubie alkoholu. - Powiedziałam niezadowolona
-To nie będziesz pić. - Odpowiedział puszczając mi oczko
Wsiadł z powrotem na motor, założył kask i odpalił silnik. Ponownie złapałam go za brzuch żeby domyślił się że ma jechać powoli. Na szczęście domyślił się. Jechaliśmy około 15 minut, nagle zahamował.
-Już jesteśmy - Powiedział uśmiechnięty.
To co zobaczyłam, bardzo mnie zdziwiło.
-------------------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki rozdział, ale miałam parę spraw. Dziękuję wszystkim za komentarze i zachęcam do ponownego komentowania. Mam nadzieję że rozdział się podoba :).
Ja nie mogę, świetny! Czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńŚwietny! Dopiero początek a już taki dobry :)
OdpowiedzUsuńNo przyznam, że ciekawie się zapowiada! Mam nadzieje że kolejny rozdział pojawi się jak najszybciej! :D
OdpowiedzUsuńSuper ! Czekam na nastepny : )
OdpowiedzUsuń